Skip to content

Monthly Archives: Wrzesień 2015

Wynajem Sali Szkoleniowej – kilka wskazówek.

Organizujesz szkolenie i potrzebujesz sali szkoleniowej? Znalezienie odpowiedniej to nie lada wyczyn. Sprawdzasz ofertę w Internecie i wszystkie sale wydają Ci się „fajne”? Kiedy przychodzi jednak do ostatecznego wyboru, nagle nasuwa Ci się sporo pytań?

Z własnego doświadczenia wiemy, na co należy w mniejszym lub większym stopniu zwrócić uwagę podczas wynajmu sali szkoleniowej.

Wytycznych jest kilka:

MIEJSCE – skup się na tym, jakiego miejsca szukasz. Czy ma to być miejsce w retro stylu, czy jednak nowoczesny wystrój? Czy ma to być hotel czy raczej przestrzeń biurowa, a może bardziej kreatywna? Zastanów się nad charakterem szkolenia oraz grupą docelową. Miejsce dopasuj pod te właśnie kryteria, nie do końca kieruj się własnymi preferencjami. Pomyśl nad uczestnikami, gdzie będą czuli się komfortowo. Kiedy podejmiesz już tę decyzję to pomyśl nad lokalizacją. Musisz wybrać takie miejsce, by każdy mógł bezproblemowo dotrzeć komunikacją miejską lub autem pod wyznaczony adres. Jeśli uczestnicy będą dojeżdżać z innych miast to skup się na sali szkoleniowej, która ma dobre połączenie z Dworcem Kolejowym/Autobusowym lub koło którego znajduje się jakiś większy charakterystyczny punkt typu Centrum Handlowe itp.

TERMIN – ustal, czy szkolenie jest jedno czy kilkudniowe. Jest to o tyle ważne, by ustalić kwestie gastronomiczne, a także noclegowe. W przypadku szkoleń jednodniowych dowiedz się o przerwy kawowe – warto ustalić cenę takiej przerwy od osoby. Jeśli szkolenie będzie trwało od rana do wieczora, a nie chcesz by uczestnicy zabierali ze sobą kanapki ustal kwestię cateringu. Często podmioty wynajmujące sale szkoleniowe posiadają zaprzyjaźnione firmy cateringowe, które w razie potrzeby dowożą ciepły posiłek. Pamiętaj, że ciepły obiad pozwoli zregenerować siły uczestnikom szkolenia! Jeśli wybierasz szkolenie kilkudniowe to nie musisz brać pod uwagę szkolenia w hotelu. Możesz po prostu poszukać biura, które wynajmuje sale szkoleniowe, a w którego okolicy znajduje się hotel.

988_min

ZAPLECZE TECHNICZNE – w zależności od ilości uczestników oraz od specyfikacji szkolenia dowiedz się o różne możliwości układu miejsc (szkolne, panelowe tzw. teatralne, „podkowa”, stół w kształcie litery T lub L itp.). Dopytaj o konkretny sprzęt, ponieważ zazwyczaj przydaje się projektor oraz flipchart. Idealnie gdy sala szkoleniowa wyposażona jest nowoczesny sprzęt multimedialny wspomagający szkolenie czyli telewizor czy tablicę interaktywną.  Dowiedz się również, czy sprzęt, który potrzebujesz jest w cenie lokalu, czy płacisz za niego dodatkowo. Poproś o informację odnośnie Internetu – czy jest on przewodowy czy bezprzewodowy oraz czy jest on dostępny dla osób wynajmujących salę szkoleniową. No i oczywiście dopytaj o sanitariat, a także coś na zasadzie holu, by uczestnicy mogli odpocząć w trakcie przerw kawowych.

PARKING – zapytaj o miejsca parkingowe dla prowadzącego, jak i dla uczestników. Jeśli lokal takowych nie posiada to dowiedz się o ceny za parkowanie w strefie miejskiej oraz czy ewentualnie w pobliżu jest miejsce, które pod płatną strefę parkowania nie podlega.

OBSŁUGA – czy lokal posiada obsługę biurową, czy jest tylko „portiernia”, w której dostajemy klucz od sali szkoleniowej. Obsługa jest o tyle ważna, by dbać o uzupełnianie serwisu kawowego, ale również odpowiadać na wszelkie pytania, kierować uczestników w odpowiednie miejsce, a także pomóc w przypadku włączania prezentacji/podłączania wszelkich sprzętów.

WIZJA LOKALNA – wiemy, że najlepiej jest zobaczyć salę szkoleniową osobiście przed wynajmem. Nie zawsze jednak mamy taką możliwość, gdy organizujemy szkolenie w innym mieście. Poproś zatem o najaktualniejsze zdjęcia sali oraz przestrzeni od wejścia budynku do samej sali włącznie. Jeśli nie jesteś pewien zdjęć, które firma ma dodane na swojej stronie internetowej to śmiało zadzwoń lub zapytaj mailowo o większą ilość zdjęć. Przecież skoro masz płacić za wynajem sali to masz prawo zobaczyć cały jej wygląd. Czasami takie miejsca udostępniają tzw. wirtualny spacer, który umożliwa dokładniejsze przyjrzenie się Sali, aniżeli same zdjęcia. Zapytaj o to.

No i cena, ale tu nie będziemy się rozpisywać, ponieważ każdy posiada swój budżet. Dodatkowo dla jednego „drogo” będzie oznaczała kwota 100,00 zł/godz., a dla drugiego 30,00 zł, dlatego te kwestie zostawiamy dla każdego indywidualnie.

Mamy nadzieję, że nasz wpis pomoże Ci przy wyborze odpowiedniej sali szkoleniowej.

Jeśli jednak masz jeszcze jakieś wskazówki – pisz śmiało, bo z chęcią weźmiemy je pod uwagę! :)

Komunikacja w relacji – część 2

Na istniejące między nami różnice tak naprawdę nie mamy wpływu – możemy jednak wybrać sposób, w jakim się porozumiewamy. Powszechnie stosowanym modelem komunikowania się, w każdej relacji, jest tak zwany język szakala, związany z ocenianiem (wydawaniem sądów), etykietowaniem, wysuwaniem zarzutów, diagnozowaniem (zaistniałej sytuacji, czyjegoś zachowania), nagradzaniem i karaniem, ale również doradzaniem, pouczaniem, pocieszaniem i analizowaniem.

Brzmi znajomo? Z takim podejściem (wobec nas samych i wobec otaczających nas osób) spotykamy się od pierwszych dni życia: w rodzinnym domu, w przedszkolu i w szkole (oficjalna skala ocen i nieoficjalne wartościowanie naszego zachowania), w pracy – oficjalna ocena pracownicza i nieoficjalna hierarchia… Spotykając się z dowolną sytuacją, na przykład taką, jak ta w sklepie (wymieniona w poprzednim wpisie), najprawdopodobniej dokonamy jej oceny (interpretacji), dostrzeżemy pojawiające się uczucia rzekome (wyrażone mniej więcej w taki sposób: „czuję, że jestem…”, czuję się przez nich…”), pomyślimy sobie o zaistniałej sytuacji w konkretny sposób – zastosujemy znaną nam strategię i być może w kategoryczny sposób wyrazimy nasze żądanie (na przykład „proszę natychmiast zostawić tę kobietę!”).

Czy można inaczej? Można! Alternatywą, opartą na kontakcie z partnerem i z samym sobą, zachowaniu równowagi oraz wzajemnego szacunku jest język żyrafy (żyrafa jest ssakiem o największym seIMG_4032rcu). Odwołujący się do obserwacji (stwierdzenia zaistniałego faktu: widzę, że ochroniarz podszedł do kobiety stojącej przede mną w kolejce), pojawiających się w związku z zaistniałą sytuacją moich uczuć (np. czuję lęk, zaniepokojenie) i potrzeb (mam potrzebę jasności, chaciałabym/łbym wiedzieć, co się stało) i wyrażaniu próśb („przepraszam, czy mógłby mi pan powiedzieć – zwracam się do ochroniarza – co się stało?”), model NVC pozwala na komunikowanie się w naturalny dla nas sposób.

Kluczem do porozumienia jest uświadomienie sobie, że każdy z nas ma potrzeby, a za wszelkim naszym zachowaniem (działaniem w określony sposób) stoi próba ich zaspokojenia – wspomniany wcześniej, język szakala (nabyty przez nas skrypt komunikacyjny), automatycznie uaktywnia się w sytuacji ich niezaspokojenia. Musimy jednocześnie pamiętać, że nasz partner również ma potrzeby, które „też chcą być zaspokojone”.

Zaspokojenie potrzeb możliwe jest tylko jeśli zostaną one wyrażone(!). W jaki sposób? W formie próśb, a nie żądań.

Wyobraź sobie, że ktoś stanowczo żąda od Ciebie spełnienia jego konkretnego oczekiwania. Jak postępujesz? Jak się czujesz? Załóżmy, że robisz to, o co drugiej stronie chodziło. Po jakimś czasie przychodzi do Ciebie znowu i ponownie żąda tego samego lub czegoś zupełnie innego. Jak się czujesz? Zaczyna się w Tobie „gotować”, a może odczuwasz fizyczny ból w klatce piersiowej?

Wyobraź sobie teraz, że Twój partner komunikacyjny przychodzi do Ciebie i prosi, na przykład o pomoc w pomalowaniu płotu (dodatkowo, mówi wprost, że może na to poświęcić tylko jedno popołudnie, a chciałby pomalować cały). Co robisz? Z pewnością przeanalizujesz swoje plany, rozważysz wszystkie „za” i „przeciw”, i podejmiesz decyzję – Twój partner powinien być świadomy, że możesz się zgodzić lub nie. Jak się czujesz, mając świadomość, że nie jesteś do niczego zmuszany?

Różnica między prośbą a żądaniem polega na „zgodzie na nie”. Wyrażając prośbę, jesteśmy świadomi możliwości uzyskania odpowiedzi twierdzącej lub odmownej (jednocześnie, słysząc prośbę, wiemy, że możemy się na nią zgodzić, albo nie zgodzić). Wyrażając żądanie, nie przyjmujemy odmowy – słysząc czyjeś roszczenie, możemy czuć, że nie mamy wyjścia, że stoimy pod przysłowiową ścianą.

Potrzeby powinny być wyrażane wprost. Słysząc nieprecyzyjną prośbę, możemy nie wiedzieć, co tak naprawdę nasz rozmówca ma na myśli. Sprecyzowanie prośby odnosi się do każdej sytuacji w życiu. Zarówno w życiu prywatnym, jak i w życiu zawodowym, jasne komunikowanie próśb, świadomość potrzeb swoich i potrzeb partnera oraz wzajemny szacunek względem siebie i „drugiej strony”, pozwolą na osiągnięcie porozumienia w każdej sytuacji.

 

Pozdrawiam, Agata Pryśko. :)

Komunikacja w relacji – część I

 

Albert Einstein miał powiedzieć: „Nie możemy rozwiązywać naszych problemów, wykorzystując sposób myślenia, który te problemy stworzył”. Analogicznie, zauważając występujące między nami, a naszym komunikacyjnym partnerem nieporozumienia, możemy być pewni, że stosując stare, wytarte sposoby, nie dojdziemy do porozumienia.

„Komunikacja w relacji” zawiera w sobie dwa równie ważne elementy: relację i komunikat (komunikowanie się). Relacja, kojarzona najczęściej ze związkiem intymnym (małżeńskim, partnerskim, koleżeńskim), obejmuje swoim zakresem wszystkie krótko- i długotrwałe kontakty z drugim człowiekiem. Przypadkowe spotkanie przy warzywach, wzajemna zależność służbowa, towarzyska lub „domowa” faktycznie odbywają się na takich samych zasadach: wymiany (emocji, doświadczeń, energii), współdziałania, współtworzenia i współpracy, świadomości zasobów, potrzeb i oczekiwań, zarówno swoich, jak i partnera , a także otwartości na siebie i drugiego człowieka (jego system wartości, poglądy, sposób postępowania). Warto o tym pamiętać, chociażby z uwagi na to, że każdy proces porozumiewania przebiega w relacji z KIMŚ lub do KOGOŚ.

IMG_4026

Większość z nas zapewne spotkała się z tradycyjnie ujętym schematem komunikacyjnym, składającym się z takich elementów jak: nadawca, odbiorca, komunikat i szumy, zniekształcające przekazywaną treść. Takie wyobrażenie procesu komunikacji tylko pozornie oddaje jej sens. O ile „nadawca” i „odbiorca” są stosunkowo łatwi do zidentyfikowania, sam „komunikat” też nie powinien nastręczać nam trudności (pamiętajmy, że to nie tylko wypowiadane przez nas słowa, ale również gesty, mimika postawa ciała, przekazywane emocje), o tyle „szumy” mogą nie być do końca jasne. Czym zatem one są? Z czego wynikają?

Większość nieporozumień, powstaje w skutek różnic między ludźmi. Tak, różnimy się między sobą, niemal pod każdym względem. Co więcej, nie siedzimy w niczyjej głowie, ani nie czytamy nikomu w myślach – nikt też nie czyta w naszych myślach. Truizm? Być może, ale zastanów się, ile razy liczyłaś/eś na to, że ktoś coś zrobi/powie, bo „to jest oczywiste”. Dla kogo? Dla Ciebie? Niestety (lub na szczęście), nic nie jest oczywiste. Tak samo, jak różnimy się pod względem fizjologicznym i psychicznym, tak samo różnimy się w postrzeganiu szeroko pojętych zjawisk społecznych.

Wyobraź sobie taką sytuację: stoisz w kolejce do kasy sklepowej i widzisz jak do stojącej trzy osoby przed Tobą kobiety podchodzi ochroniarz. Co sobie wtedy myślisz?  – Ukradła coś? Zgubiła portfel? Została okradziona? A może ochroniarz jest jej znajomym i podszedł się przywitać? Podejrzewam, że część osób znajdujących w tej samej kolejce mogło ocenić tę sytuację inaczej. Różnice w postrzeganiu świata są uwarunkowane naszymi doświadczeniami, wpojonym i nabytym systemem wartości, a w pewnym stopniu także budową naszego mózgu. Tacy jesteśmy. Nie gorsi, nie lepsi, po prostu różni.

 

P.S. Dlaczego w poście pojawił się obrazek żyrafy? Dowiecie się, czytając drugą część wpisu, która pojawi się w przeciągu kilku kolejnych dni. Bądźcie czujni. :)

 

Pozdrawiam, Agata Pryśko.