Albert Einstein miał powiedzieć: „Nie możemy rozwiązywać naszych problemów, wykorzystując sposób myślenia, który te problemy stworzył”. Analogicznie, zauważając występujące między nami, a naszym komunikacyjnym partnerem nieporozumienia, możemy być pewni, że stosując stare, wytarte sposoby, nie dojdziemy do porozumienia.

„Komunikacja w relacji” zawiera w sobie dwa równie ważne elementy: relację i komunikat (komunikowanie się). Relacja, kojarzona najczęściej ze związkiem intymnym (małżeńskim, partnerskim, koleżeńskim), obejmuje swoim zakresem wszystkie krótko- i długotrwałe kontakty z drugim człowiekiem. Przypadkowe spotkanie przy warzywach, wzajemna zależność służbowa, towarzyska lub „domowa” faktycznie odbywają się na takich samych zasadach: wymiany (emocji, doświadczeń, energii), współdziałania, współtworzenia i współpracy, świadomości zasobów, potrzeb i oczekiwań, zarówno swoich, jak i partnera , a także otwartości na siebie i drugiego człowieka (jego system wartości, poglądy, sposób postępowania). Warto o tym pamiętać, chociażby z uwagi na to, że każdy proces porozumiewania przebiega w relacji z KIMŚ lub do KOGOŚ.

IMG_4026

Większość z nas zapewne spotkała się z tradycyjnie ujętym schematem komunikacyjnym, składającym się z takich elementów jak: nadawca, odbiorca, komunikat i szumy, zniekształcające przekazywaną treść. Takie wyobrażenie procesu komunikacji tylko pozornie oddaje jej sens. O ile „nadawca” i „odbiorca” są stosunkowo łatwi do zidentyfikowania, sam „komunikat” też nie powinien nastręczać nam trudności (pamiętajmy, że to nie tylko wypowiadane przez nas słowa, ale również gesty, mimika postawa ciała, przekazywane emocje), o tyle „szumy” mogą nie być do końca jasne. Czym zatem one są? Z czego wynikają?

Większość nieporozumień, powstaje w skutek różnic między ludźmi. Tak, różnimy się między sobą, niemal pod każdym względem. Co więcej, nie siedzimy w niczyjej głowie, ani nie czytamy nikomu w myślach – nikt też nie czyta w naszych myślach. Truizm? Być może, ale zastanów się, ile razy liczyłaś/eś na to, że ktoś coś zrobi/powie, bo „to jest oczywiste”. Dla kogo? Dla Ciebie? Niestety (lub na szczęście), nic nie jest oczywiste. Tak samo, jak różnimy się pod względem fizjologicznym i psychicznym, tak samo różnimy się w postrzeganiu szeroko pojętych zjawisk społecznych.

Wyobraź sobie taką sytuację: stoisz w kolejce do kasy sklepowej i widzisz jak do stojącej trzy osoby przed Tobą kobiety podchodzi ochroniarz. Co sobie wtedy myślisz?  – Ukradła coś? Zgubiła portfel? Została okradziona? A może ochroniarz jest jej znajomym i podszedł się przywitać? Podejrzewam, że część osób znajdujących w tej samej kolejce mogło ocenić tę sytuację inaczej. Różnice w postrzeganiu świata są uwarunkowane naszymi doświadczeniami, wpojonym i nabytym systemem wartości, a w pewnym stopniu także budową naszego mózgu. Tacy jesteśmy. Nie gorsi, nie lepsi, po prostu różni.

 

P.S. Dlaczego w poście pojawił się obrazek żyrafy? Dowiecie się, czytając drugą część wpisu, która pojawi się w przeciągu kilku kolejnych dni. Bądźcie czujni. :)

 

Pozdrawiam, Agata Pryśko.