Na istniejące między nami różnice tak naprawdę nie mamy wpływu – możemy jednak wybrać sposób, w jakim się porozumiewamy. Powszechnie stosowanym modelem komunikowania się, w każdej relacji, jest tak zwany język szakala, związany z ocenianiem (wydawaniem sądów), etykietowaniem, wysuwaniem zarzutów, diagnozowaniem (zaistniałej sytuacji, czyjegoś zachowania), nagradzaniem i karaniem, ale również doradzaniem, pouczaniem, pocieszaniem i analizowaniem.

Brzmi znajomo? Z takim podejściem (wobec nas samych i wobec otaczających nas osób) spotykamy się od pierwszych dni życia: w rodzinnym domu, w przedszkolu i w szkole (oficjalna skala ocen i nieoficjalne wartościowanie naszego zachowania), w pracy – oficjalna ocena pracownicza i nieoficjalna hierarchia… Spotykając się z dowolną sytuacją, na przykład taką, jak ta w sklepie (wymieniona w poprzednim wpisie), najprawdopodobniej dokonamy jej oceny (interpretacji), dostrzeżemy pojawiające się uczucia rzekome (wyrażone mniej więcej w taki sposób: „czuję, że jestem…”, czuję się przez nich…”), pomyślimy sobie o zaistniałej sytuacji w konkretny sposób – zastosujemy znaną nam strategię i być może w kategoryczny sposób wyrazimy nasze żądanie (na przykład „proszę natychmiast zostawić tę kobietę!”).

Czy można inaczej? Można! Alternatywą, opartą na kontakcie z partnerem i z samym sobą, zachowaniu równowagi oraz wzajemnego szacunku jest język żyrafy (żyrafa jest ssakiem o największym seIMG_4032rcu). Odwołujący się do obserwacji (stwierdzenia zaistniałego faktu: widzę, że ochroniarz podszedł do kobiety stojącej przede mną w kolejce), pojawiających się w związku z zaistniałą sytuacją moich uczuć (np. czuję lęk, zaniepokojenie) i potrzeb (mam potrzebę jasności, chaciałabym/łbym wiedzieć, co się stało) i wyrażaniu próśb („przepraszam, czy mógłby mi pan powiedzieć – zwracam się do ochroniarza – co się stało?”), model NVC pozwala na komunikowanie się w naturalny dla nas sposób.

Kluczem do porozumienia jest uświadomienie sobie, że każdy z nas ma potrzeby, a za wszelkim naszym zachowaniem (działaniem w określony sposób) stoi próba ich zaspokojenia – wspomniany wcześniej, język szakala (nabyty przez nas skrypt komunikacyjny), automatycznie uaktywnia się w sytuacji ich niezaspokojenia. Musimy jednocześnie pamiętać, że nasz partner również ma potrzeby, które „też chcą być zaspokojone”.

Zaspokojenie potrzeb możliwe jest tylko jeśli zostaną one wyrażone(!). W jaki sposób? W formie próśb, a nie żądań.

Wyobraź sobie, że ktoś stanowczo żąda od Ciebie spełnienia jego konkretnego oczekiwania. Jak postępujesz? Jak się czujesz? Załóżmy, że robisz to, o co drugiej stronie chodziło. Po jakimś czasie przychodzi do Ciebie znowu i ponownie żąda tego samego lub czegoś zupełnie innego. Jak się czujesz? Zaczyna się w Tobie „gotować”, a może odczuwasz fizyczny ból w klatce piersiowej?

Wyobraź sobie teraz, że Twój partner komunikacyjny przychodzi do Ciebie i prosi, na przykład o pomoc w pomalowaniu płotu (dodatkowo, mówi wprost, że może na to poświęcić tylko jedno popołudnie, a chciałby pomalować cały). Co robisz? Z pewnością przeanalizujesz swoje plany, rozważysz wszystkie „za” i „przeciw”, i podejmiesz decyzję – Twój partner powinien być świadomy, że możesz się zgodzić lub nie. Jak się czujesz, mając świadomość, że nie jesteś do niczego zmuszany?

Różnica między prośbą a żądaniem polega na „zgodzie na nie”. Wyrażając prośbę, jesteśmy świadomi możliwości uzyskania odpowiedzi twierdzącej lub odmownej (jednocześnie, słysząc prośbę, wiemy, że możemy się na nią zgodzić, albo nie zgodzić). Wyrażając żądanie, nie przyjmujemy odmowy – słysząc czyjeś roszczenie, możemy czuć, że nie mamy wyjścia, że stoimy pod przysłowiową ścianą.

Potrzeby powinny być wyrażane wprost. Słysząc nieprecyzyjną prośbę, możemy nie wiedzieć, co tak naprawdę nasz rozmówca ma na myśli. Sprecyzowanie prośby odnosi się do każdej sytuacji w życiu. Zarówno w życiu prywatnym, jak i w życiu zawodowym, jasne komunikowanie próśb, świadomość potrzeb swoich i potrzeb partnera oraz wzajemny szacunek względem siebie i „drugiej strony”, pozwolą na osiągnięcie porozumienia w każdej sytuacji.

 

Pozdrawiam, Agata Pryśko. :)